Blog
13.07.2026
Prawo handlowe, gospodarcze i kontrakty B2B
Arbitraż wygrany. Pieniędzy nie ma. Co dzieje się między wyrokiem a realną egzekucją
W skrócie: — Wyrok arbitrażowy nie jest wykonywany automatycznie — konieczne jest odrębne postępowanie o uznanie i stwierdzenie wykonalności (exequatur) przed sądem państwowym kraju, w którym znajdują się aktywa dłużnika. — Wygrana w arbitrażu nic nie znaczy, jeśli w momencie wydania wyroku dłużnik nie ma już majątku w dostępnej jurysdykcji — arbitraż nie bada wypłacalności pozwanego. — Arbitraż ma prawo wydawać postanowienia o zabezpieczeniu, ale nie ma własnej siły przymusu — realnie zablokować aktywa może wyłącznie sąd państwowy.
W pierwszym artykule — „Klauzula arbitrażowa, która nie działa„ — mowa była o tym, jak błędy popełnione już na etapie konstruowania umowy czynią arbitraż podatnym na zagrożenia jeszcze zanim dojdzie do sporu. Ale nawet nienaganna klauzula arbitrażowa nie gwarantuje tego, po co strony w ogóle decydują się na arbitraż — realnego wpływu środków na rachunek. Między „wyrok wydany” a „pieniądze otrzymane” istnieje odrębna procedura, o której strony niemal nigdy nie myślą, podpisując kontrakt.
Wyrok to jeszcze nie pieniądze
Wyrok arbitrażowy (arbitral award) sam w sobie nie podlega automatycznemu wykonaniu ani w Polsce, ani w Ukrainie. Aby stał się dokumentem wykonalnym, musi przejść przez procedurę uznania i stwierdzenia wykonalności (exequatur) przed sądem państwowym kraju, w którym znajdują się aktywa dłużnika.
W Polsce wniosek składa się do sądu okręgowego właściwego dla miejsca zamieszkania/siedziby dłużnika lub położenia jego majątku. Sąd nie bada sporu co do meritum — jego zadaniem jest weryfikacja przesłanek formalnych: ważności zapisu na sąd polubowny, zachowania prawa do obrony, braku sprzeczności z porządkiem publicznym.
W Ukrainie analogiczna procedura toczy się przed sądem apelacyjnym właściwym dla miejsca zamieszkania/siedziby dłużnika lub położenia jego majątku, na zasadach opartych na tym samym standardzie międzynarodowym.
Podstawę uznania w obu krajach stanowi Konwencja nowojorska z 1958 roku — której stronami są zarówno Polska, jak i Ukraina. To kluczowa przewaga arbitrażu nad sądem państwowym: wyrok wydany na przykład w Warszawie można doprowadzić do wykonania w Ukrainie i odwrotnie, bez ponownego rozpoznania sprawy co do istoty.
Majątek kontrahenta trzeba znać z wyprzedzeniem — a nie szukać po wygranej
Arbitraż nie bada wypłacalności pozwanego. Jeśli w momencie wydania wyroku dłużnik nie będzie już posiadał majątku w jurysdykcji, w której wyrok można wykonać, wygrana w arbitrażu pozostanie jedynie na papierze. To nie jest abstrakcyjne ryzyko, lecz kwestia, którą rozstrzyga konkretna weryfikacja jeszcze przed podpisaniem umowy.
W przypadku polskiego kontrahenta sprawdza się:
- Elektroniczne Księgi Wieczyste (własność nieruchomości i obciążenia — hipoteka, służebności, wymagany adres lub numer księgi),
- KRS (w tym dział dotyczący zastawionych udziałów oraz status likwidacji/postępowania sanacyjnego), Krajowy Rejestr Zadłużonych (otwarte postępowania upadłościowe/restrukturyzacyjne),
- komercyjne biura BIG (KRD, ERIF, InfoMonitor) z raportami o dyscyplinie płatniczej.
W przypadku ukraińskiego kontrahenta:
- Державний реєстр речових прав на нерухоме майно (rejestr praw rzeczowych na nieruchomościach),
- Державний реєстр обтяжень рухомого майна (rejestr obciążeń rzeczy ruchomych),
- Єдиний реєстр боржників (rejestr dłużników — otwarte postępowania egzekucyjne),
- Єдиний реєстр судових рішень (rejestr orzeczeń sądowych — już wniesione pozwy, często wczesny wskaźnik problemów),
bądź zbiorcze agregatory komercyjne (YouControl, Opendatabot), które dodatkowo umożliwiają monitoring kontrahenta i powiadamianie o zmianach — nowym zastawie, zmianie dyrektora, wszczęciu likwidacji — już po podpisaniu umowy.
Praktyczny algorytm jest prosty: zamówić raport zbiorczy przed podpisaniem umowy, utrwalić „migawkę” majątku na dzień zawarcia kontraktu, a przy pierwszych niepokojących sygnałach (opóźnienie płatności, zmiana danych rozliczeniowych) — powtórzyć weryfikację, by ustalić, czy majątek nie zaczął już „znikać”.
Z praktyki
Zgłosił się do mnie ukraiński dostawca, który uzyskał już wyrok arbitrażowy zasądzający należność od polskiego kontrahenta za dostarczony towar. Z samym arbitrażem wszystko było w porządku: klauzula nie budziła zastrzeżeń, wyrok przeszedł procedurę exequatur w Polsce bez trudności. Problem ujawnił się na ostatnim etapie — gdy sprawa trafiła do komornika, okazało się, że dłużnik formalnie nie posiada majątku, z którego można by prowadzić egzekucję.
Na etapie podpisywania umowy nie zweryfikowano wypłacalności kontrahenta — nikt wówczas nie sprawdził aktualnego statusu w KRS, w Krajowym Rejestrze Zadłużonych ani ewentualnych obciążeń. Gdy sprawa trafiła do mnie, możliwości działania były już mocno ograniczone: wyrok był nienaganny pod względem prawnym, ale nie było z czego go wykonać. To dokładnie ten scenariusz, przed którym przestrzega niniejszy artykuł — i właśnie dlatego weryfikację majątku i monitoring kontrahenta należy wbudować w proces współpracy od samego początku, zanim środki staną się niedostępne, a nie w momencie, gdy wyrok jest już w ręku.
Środki zabezpieczające: arbitraż ma kompetencje, ale nie siłę przymusu
Jeśli istnieją podstawy, by obawiać się, że dłużnik wyprowadzi majątek przed zakończeniem postępowania, istotne jest rozróżnienie między tym, kto jest uprawniony do wydania postanowienia zabezpieczającego, a tym, kto jest w stanie realnie je wyegzekwować.
Już powołany skład arbitrażowy rzeczywiście dysponuje kompetencją do wydawania postanowień o środkach zabezpieczających — potwierdzają to zarówno regulaminy instytucji (ICC, VIAC, KIG), jak i ustawodawstwo krajowe obu państw, oparte na Ustawie Modelowej UNCITRAL. Trybunał nie dysponuje jednak własną siłą przymusu: jeśli strona nie wykona postanowienia dobrowolnie, jego wykonanie i tak przechodzi przez sąd państwowy.
Jeśli trybunał nie został jeszcze powołany, a działać trzeba natychmiast, współczesne regulaminy (ICC, VIAC, KIG) przewidują procedurę emergency arbitrator — arbitra doraźnego, wyznaczanego w ciągu kilku dni. Jego postanowienie napotyka jednak na ten sam problem przymusu.
Dlatego najszybszym, realnie działającym narzędziem jest bezpośrednie zwrócenie się do sądu państwowego właściwego dla miejsca położenia majątku, z pominięciem arbitrażu: w Polsce jest to zabezpieczenie powództwa, w Ukrainie — забезпечення позову. Nie stoi to w sprzeczności z klauzulą arbitrażową: zarówno prawo krajowe, jak i sama doktryna Konwencji nowojorskiej wprost dopuszczają, że sąd państwowy zachowuje jurysdykcję w zakresie środków zabezpieczających, nawet gdy spór co do meritum przekazano do arbitrażu.
Mechanikę tej ścieżki, terminy oraz to, dlaczego to właśnie sąd państwowy — a nie arbitraż — jest realnie w stanie zablokować rachunek kontrahenta, omawiam odrębnie w artykule „Arbitraż dobrze sprawdza się przy rozstrzyganiu sporu co do meritum, ale nie przy pilnym zabezpieczeniu majątku” — ponieważ to temat zasługujący na osobną, bardziej szczegółową rozmowę, a nie jeden akapit.
Gdzie w praktyce traci się czas i pieniądze
Zarzuty dłużnika na etapie exequatur to standardowa taktyka przewlekania postępowania. Nawet przy nienagannym wyroku dłużnik niemal zawsze próbuje zakwestionować jego uznanie, powołując się na naruszenie procedury, niewłaściwe zawiadomienie lub sprzeczność z porządkiem publicznym. Zarzuty te rzadko są uwzględniane, ale sama procedura wydłuża sprawę o kolejne miesiące — chyba że klauzula została od początku skonstruowana tak, by minimalizować luki proceduralne (patrz pierwszy artykuł).
Koszty arbitrażu są zaliczkowane z góry. Arbitraż instytucjonalny wymaga wpłaty zaliczek na wynagrodzenie arbitrów oraz opłaty administracyjnej jeszcze przed rozpoczęciem rozpoznania sprawy co do meritum — o kwotach tych strony często dowiadują się dopiero w momencie wniesienia pozwu, a nie przy podpisywaniu umowy.
Co warto zrobić, zanim kontrahent przestanie płacić
Realna ochrona interesów biznesu buduje się nie w momencie wniesienia pozwu, lecz na trzech wcześniejszych etapach: prawidłowa klauzula arbitrażowa, wiedza o tym, gdzie znajduje się majątek kontrahenta, oraz gotowość do szybkiego zainicjowania środków zabezpieczających przy pierwszych sygnałach problemu. Jeśli brakuje choćby jednego z tych elementów, wyrok arbitrażowy ryzykuje pozostaniem dokumentem bez praktycznej wartości.
Opisany wyżej przypadek nie jest wyjątkiem, lecz typowym scenariuszem: prawnie wszystko zostało zrobione poprawnie, poza jednym krokiem, o którym w momencie podpisywania umowy nikt nie pomyślał.
Sprawdź swoją podatność na ryzyko, dopóki umowa jeszcze obowiązuje
Jeśli mają Państwo ukraińsko-polski kontrakt z sygnałami ryzyka — kontrahent opóźnia płatności, zmienia dane rozliczeniowe, unika kontaktu — czekanie na wyrok arbitrażowy, by dowiedzieć się, czy dłużnik ma z czego zapłacić, jest już spóźnione.
Prowadzę odpłatny audyt klauzuli arbitrażowej oraz struktury egzekucji: weryfikuję treść klauzuli pod kątem luk proceduralnych, organizuję sprawdzenie majątku kontrahenta w polskich i ukraińskich rejestrach oraz, w razie potrzeby, przygotowuję wniosek o zabezpieczenie do sądu państwowego.
adwokat-prawnik zagraniczny Switłana Hliwinska, OIRP Kraków, nr ZB-KR-3

Swietłana Gliwińska / Глівінській С.Й.
ADWOKAT / АДВОКАТ
Opisz swoją sprawę
Potrzebujesz pomocy prawnej - zadzwoń chętnie pomożemy.
Dane firmowe
MIKULSKI & WSPÓLNICY Sp.k."WILLA ANIELA"
ul. Kielecka 19
31-523 Kraków
